Magiczne miejsca: Piramida w Rapie

05:52

magiczne miejsca


Rok temu zdarzało mi się często robić weekendowe wypady do różnych interesujących miejsc. Początkowo były to po prostu miasta Polski z ładnymi starówkami. Potem podróżowałam szlakiem miejsc mocy. Jednym z takich miejsc jest piramida w Rapie.

Jest to grobowiec rodziny Fahrenheitów zbudowany w 1811 roku w mazurskiej wsi Rapa, niedaleko obwodu kaliningradzkiego. Właściciele grobowca należeli do ludzi wykształconych i cenili sobie podróże. Zafascynowani wizją życia po życiu, zbudowali grobowiec, który miał sprzyjać mumifikacji ciał. Konstrukcja grobowca przypomina budową egipska piramidę. Ściany zbudowane są pod kątem 51°52', co podobno miało wzmacniać pozytywne promieniowanie pochodzące z Ziemi i kosmosu. Sama piramida znajduje się również w nieprzypadkowym miejscu, bo w Rapie krzyżują się trzy linie łączące ze sobą miejsca mocy. Promieniowanie w tym miejscu jest wyjątkowo wysokie. Miejsca o natężeniu 18 tys. jednostek wg. skali Bovisa, uznawane są za miejsca mocy, a w tej piramidzie można ponoć uzyskać odczyt o mocy 23 tys. jednostek. Takie a nie inne warunki rzeczywiście sprawiły, że ciała pochowanych w grobowcu osób zostały zmumifikowane.

Na temat piramidy krąży wiele legend o klątwie, która dopadła rodzinę Fahrenheitów. Uznawano, że martwi powstają z grobów, by żywic się krwią bydła. Wierzono również, że jeśli ktoś wejdzie do grobowca to w ciągu paru dni czeka go śmierć w męczarniach.

Moje wrażenia z wycieczki w to miejsce również były przepełnione tajemniczą aurą. Dzień był deszczowy, niebo zachmurzone. Do piramidy prowadzi długa leśna ścieżka. Z daleka można zauważyć grobowiec a poczucie grozy zwiększa się z każdym krokiem, który robi się w kierunku budowli. Wejście zostało zamurowane, ale gdy zajrzałam do środka przez okno to zauważyłam, że trumny nadal tam się znajdują. Niektóre były nieco uchylone.

Poświęciłam chwilę na to, by pomedytować, ale atmosfera miejsca nie sprzyjała kontemplacji. Czułam ciarki przechodzące po moich plecach. Zauważyłam, że gdy stałam przy samym wejściu do piramidy to byłam w stanie usłyszeć dziwne buczenie, jakby coś rezonowało, wibrowało. Może była to ta specyficzna wibracja mocy. Albo był to psikus, który sprawiła mi moja wyobraźnia.

W tamtym roku odwiedziłam sporo miejsc mocy. Większość znajdowała się w miejscach, gdzie stały kościoły. Można było tam bez problemu wprowadzić się w nastrój kontemplacji i medytacji. Jednak piramida w Rapie jest jednym z takich miejsc, gdzie naprawdę włos jeży się na głowie. Polecam bardzo gorąco, chociażby dla tych wrażeń.

Może Cię zainteresuje

0 comments

Dziękuję za pozostawiony komentarz!

Like us on Facebook

Flickr Images

Subscribe